23 maja 2013

Magda Floryszczyk / LABO SS 2013

Doszłam ostatnio do wniosku, że nie ma nic przyjemniejszego, niż obserwowanie, jak ktoś się rozwija. Czasem jesteśmy świadkami czyichś pierwszych kroków, kiedy indziej widzimy już dojrzałe projekty, podglądając początki możemy się tylko uśmiechnąć. Odczułam to, kiedy obejrzałam kolekcje Magdy Floryszczyk - debiut w 2012 i propozycje na minioną jesień. Pojawiały się w nich pewne elementy, które można było określić jako charakterystyczne dla projektantki, pierwsze propozycje wydały mi się niezłe, drugie - całkiem dobre. A potem spojrzałam na najnowszą kolekcję i nie mogłam oderwać od niej wzroku.
Marce przyświeca hasło less is more, ale mam wrażenie, ze dopiero od najnowszej kolekcji wygląda to jak prawdziwa idea, a nie tylko wytłumaczenie ewentualnych braków i niedociągnięć. To "less" zostało potraktowane dosłownie - całość bazuje właściwie na trzech kolorach (bieli, szarości i beżu), a formy nie są przesadnie skomplikowane i tylko bardzo luźno nawiązują do wcześniejszych, trochę geometrycznych rozwiązań. Na pierwszy plan wysuwają się jakość i dopracowane detale. Tkaniny również nas nie zawiodą - spotkamy tu bawełnę, jedwab, skórę naturalną. Jeśli ktoś nie wierzy zdjęciom z lookbooka (przy okazji - świetna robota!), może podejrzeć ubrania w ruchu, podczas finału tegorocznej Złotej Nitki. Projektantka mówi, że efekty jej pracy mają być funkcjonalne. Myślę, że takie właśnie są, biorąc pod uwagę ich wykonanie i formę, ale i ewentualne wkomponowanie do własnej garderoby. Z jednej strony niektóre rozwiązania wydają mi się luźną interpretacją trendów (np. skórzany pas, przypominający nieco bardziej "miejską" wariację na temat baskinki), z drugiej - są trochę sterylne, nieskażone jakimikolwiek tendencjami. Łączą w sobie różne rozwiązania. Inspiracja do stworzenia kolekcji - LABO, to myśl o chemicznym laboratorium, gdzie odmierza się proporcje i czuwa nad każdym składnikiem. Oczywiście LABO to i biel roboczych fartuchów - skromna, surowa. Stąd też precyzja, porządek w każdym fragmencie ubrań Magdy.
Wracając do mojej pierwszej myśli - mam wrażenie, że do tej pory Magda Floryszczyk szukała swojej drogi, eksperymentowała, ale była to raczej zabawa.  Na pewnym etapie jest to nawet wskazane, ale... teraz wzięła się za projektowanie na poważnie. Magda jest dopiero na drugim roku studiów MSKPU, więc ma jeszcze trochę czasu na oszlifowanie swojego talentu. Zaryzykuję i napiszę to, co chodzi mi po głowie, odkąd poznałam jej prace - już teraz czuję, że z jej strony zobaczymy wiele ciekawych projektów!
Wszystkie zdjęcia - Daniel Jaroszek, modelka - Adrianna Kochańska, makijaż - Anita Zaboroś; Studio Deszcz. Zapraszam na stronę oraz fanpage Magdy Floryszczyk.

21 maja 2013

Heineken Open Design Explorations 2013

Jak często narzekamy na to, że różnego rodzaju instytucje nie wychodzą naprzeciw młodym talentom? Na to, że nie ma inicjatyw, które mogłyby pomóc się wykazać i wypromować tych, którzy na to zasługują? Wydaje mi się, że zdecydowanie za często - czas działać! Dlatego tym razem zachęcam do udziału w pewnym projekcie, przygotowanym przez Heinekena - Heineken Open Design Explorations.
Firma zaprasza do wzięcia udziału w konkursie wszystkich kreatywnych twórców - nie tylko projektantów wnętrz, ale i opakowań czy mody, a także grafików i innych, otwartych na nowe wyzwania i doświadczenia. Zadanie? Zaprojektować lounge bar przyszłości dla marki Heineken, który zostanie zaprezentowany podczas Milan Design Week 2014! Wystarczy przesłać swoje portfolio - wszystkie szczegóły i regulamin konkursu znajdziecie na tumblrze Heinekena - tutaj. Zachęcam do udziału, to świetna możliwość pokazania swoich umiejętności, a zaprezentowanie swoich prac w Mediolanie to w końcu prawdziwe wyróżnienie. Uwaga, trzeba się pośpieszyć - portfolio można przesyłać tylko do 31 maja 2013. Trzymam kciuki!
Post sponsorowany przez Heineken.

20 maja 2013

1,2,3 inspire me... | biała koszulka

Wymieniają ją wszystkie książki i artykuły o stylu, znajdziemy ją na każdej liście rzeczy, które powinniśmy mieć w swojej szafie. Wraca co sezon - chociaż często z drobnymi zmianami. Podobnie jak Styledigger, jestem przeciwna tworzeniu spisów powszechnych "masthewów", ale trzeba przyznać, że zwykła koszulka to coś, bez czego rzeczywiście ciężko się obejść. Najbardziej uniwersalna? Bawełniana i biała. Jak sama nazwa wskazuje, w kształcie literki "T", chociaż w kobiecej wersji zatraca pierwotną formę. Kiedyś kojarzyła mi się z traumą lekcji wychowania fizycznego, teraz... z upalnymi popołudniami, morzem i piaskiem. Albo latem w mieście. Lubię, kiedy wcale nie jest śnieżnobiała, albo ma jakiś przykuwający uwagę detal - srebrną metkę, czarną lamówkę, wywinięty rękawek. Różnorodność sposobów stylizacji jest naprawdę inspirująca - ciężko było wybrać tylko trzy przykłady, bo zestawów i pomysłów na zestawienia jest naprawdę wiele!

czerwona pomadka - Inglot | biała koszulka z lamówkami - Blessus via Mostrami | łańcuch na szyję - Ania Kruk | okulary w ciapki - Brylove | skórzane szorty - Zień via Mostrami | torba na ramię - Ewa Wajnert via Mostrami | sandałki - Gino Rossi
 koszulka - Pompon | naszyjnik - Anna Ławska via Cloudmine | srebrna obrączka - Yes | perforowana torebka - Justyna Chrabelska | jedwabne szorty - Justyna Chrabelska | buty z frędzelkiem - Fun in Design
pomarańczowy lakier - Inglot | koszulka - UEG via Mostrami | bransoleta ze złotym okuciem - Roboty Ręczne | torebka - Ryłko | krótka kamizelka - Charlotte Rouge | spodnie z wysokim stanem - Kamila Gawrońska-Kacperska via Mostrami | wiązane półbuty - Ryłko